Gry i zabawy rodzinne

Czas powrotu do zdrowia po przebytej grypie to czas spędzany w domu, nie posyła się pochopnie dziecka do przedszkola, a coś robić trzeba. Podobno nic nie cha­rak­te­ryzu­je człowieka tak, jak zabawa, której szuka. Niemożliwe? "Napławdę! - powiedziała córka do mamy, pieczołowicie ćwicząc "r" podczas tłumaczenia karcianych reguł. - Gła w Piotłusia polega na tym, że Piotłuś nie ma pały". Na ten czas przypomina się rodzinna anegdota o dwóch uroczych huncwotach, którzy po mszy namawiali swoją kuzynkę (miała przypadłość wstawiania "j" w miejsce "r"), aby powiedziała im, kto śpiewał w kościele. Ano chór śpiewał.

Szymborska twierdziła, że nie zna roli, którą gra; wiedziała jednak, że owa gra jest niewymienna. Jak się okazuje fikcja bywa dla do­rosłego tym, czym prawda dla dziecka, albo odwrotnie. Nic tak dobrze nie mówi bowiem o naszych rolach, jak czyny i fakty, i to one często pozostają niezmienne. Niemożliwe? Naprawdę! Co zatem dalej? Dalej pada pytanie. "Mamo, pobawimy się w dom? - zaczęła córka. - Ja będę mamusią, a ty tatusiem". "Dobrze" - odpowiedziała niczego nieświadoma mama. "Ale fajnie - ucieszyła się córka. - To ty idź już do kompa, a ja zrobię obiad".

Ani fikcja, ani przyjmowane role nie osłabią jednak naturalnych instynktów kobiety, zwłaszcza tych macierzyńskich. Nierzadko od zabawy zaczyna się postęp, ten demograficzny również. "Mężu - zagaiła niewinnie córka do mamy. - Możesz zostać z dzieckiem, bo ja muszę iść urodzić drugie".

58 komentarzy:

  1. :-)))
    Dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci ciągle zaskakują nas swoimi spostrzeżeniami. :) Za kilka lat nam przedstawią wiele sytuacji, o których my nie będziemy pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  3. O nieee, to wspominki mają działać tylko w jedną stronę.

    ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też króluje zabawa. I choroba. Nie powiem w co się bawimy, bo nie chcę psychoanalizy :) ale dobrze się bawimy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie wiem co to psychoanaliza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ...dzieci mają najlepsze teksty, a dorośli najlepsze skojarzenia...

    OdpowiedzUsuń
  7. No z tym drugim to bym polemizował - nie zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha :)!... Taka ukryta sugestia :)...
    (moja 5-o letnia siostrzenica przerywa mamie przedrzeźniając ją - "nie mów już na ten temat. W ogóle to powinnaś pójść z tym problemem do psychologa. Z takimi sprawami to się idzie do Pani psycholog, albo do Pana - on ci wszystko wytłumaczy. Może zrozumiesz, bo ja już nie mam sił". Minę ma przy tym niesamowicie poważną, tylko ten kpiący uśmiech w oczach...).

    OdpowiedzUsuń
  9. Sugestia mocna - to prawda :) I dziękuję ze odwiedziny :)
    Ale ja jakoś psychologów w hierarchii stawiam już za meteorologami ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. chcę zaprzyjaźnić się z Twoją córką ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo wies, zapisy sa, ale cos tu pokombinuje i sie miejsce znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytujesz Szymborską?! Nie chwaliłeś się nigdy.
    g.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A raz czy dwa przeczytałem coś o kocie - poza tym nic ;)

      Usuń
  13. Czas na drugie dziecko, nie ma zmiłuj :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No co robić, rodzić trzeba, a ktoś z dzieckiem przecież zostać musi... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie inaczej, musi zostać - tylko udział przypadający na tatusia musi urosnąć :)

      Usuń
  15. Doskonale się czyta "zeszyt rozterek", bo tu zmysł obserwacyjny ma nie tylko dziecko, tatuś też;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tatuś tylko siedzi przy kompie i spisuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się, żona często gotuje :)
      g.

      Usuń
    2. I do tego jak dobrze! :)))

      Usuń
  17. Oj wesoło widzę masz z tą swoją pociechą. Oby zawsze była taką fajną dziewuszką, jaką jest teraz. A Piotruś to mega gra, sama uwielbiałam i miałam chyba z dziesięć różnych talii - wybieranie odpowiedniej na dany wieczór było niczym rytuał: postacie z Kaczora Donalda, Piotrusia Pana, a może Księżniczki Disneya? Oto było pytanie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ggy patrzę, jak córka notoryczie ogrywa nas we wszystkie gry, spodziewam się, że będzie chciał kolejnych kika w najbliższym czasie :)

      Usuń
  18. Ale cóż to jest za pytanie? Czy możesz posiedzieć z dzieckiem bo ja muszę urodzić drugie? Ciekawe co by było gdyby Mąż jednak nie mógł ;)?
    Z tego wszystkiego wynika że trzeba odejść od komputera i za robotę się wziąć, hihihi ;) Czekamy na wieści o postępach.... W wymowie "r" ;P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ile to Twoje dziecię ma lat? Bardzo mądra jest i te teksty :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba jestem mamusio-tatusiem ;)
    Gotuję obiad zerkając do laptopa.
    Przeważnie robię dwie rzeczy naraz :) żeby sie nie nudzić.

    OdpowiedzUsuń
  21. "Ale fajnie - ucieszyła się córka. - To ty idź już do kompa, a ja zrobię obiad".

    Twoja córka jest mistrzem seriously! Rozwaliliście mnie tym zdaniem Ty Tato córki,który to spisałeś i oczywiście autorka cytatu ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! A w poczekalni są już nowe teksty :) Tak naprawdę to jest Jej blog ;)

      Usuń
  22. Trafiłam tutaj dzięki Twojemu (pozwolę sobie na Ty pisać) na moim blogu i coś czuję, że będę często tutaj wracać ;)

    Rozbroił mnie ten wpis ;) Dzieci to skarbnice mądrości ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapraszam częściej zatem i dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzieci są lustrami rzeczywistości. Nie raz ze zdziwieniem patrzyłam "na siebie" w wykonaniu latorośli. Dobrze, kiedy jest tylko śmiesznie, bo widywałam w przedszkolu, że może być też strasznie.
    Pozdrawiam wiosennie.
    P.S.
    U nas się co ciekawsze teksty w wykonaniu dzieci spisywało. Powstał niezły zeszycik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli prowadzenie to zeszytów to rzecz bardziej powszechna - cieszy mnie to :)

      Usuń
  25. Dolny śląsk - nie do opowiedzenia, do zobaczenia. ^^ Pozdrawiam i rodzinny wypad na Ślężę jak najbardziej, byle latem, polecam. =)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamiętam dwa rysunki, bo mój syn woli rysować, niż gadać - jeden tatą przy Pc i mamą przy laptopie, a on posrodku z autkiem, drugi z tatą za jedną rękę i...tu mama miała być, ale but wyszedł za duży i został przerobiony na karetkę pogotowia, więc narysowana dalej mama wygląda na ciężarną co jedzie do szpitala :D



    A spostrzeżenia dzieci są czasem... wstrząsające :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie tez wlasnie dopada choroba.
    Zapraszam do siebie, artykuły o odchudzaniu, ćwiczeniach i nie tylko. Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawy wpis. A dzieciaki są genialne!

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzieci są mistrzami. Ileż mnie razy powalają teksty mojego Aleksa, a on przecież ma dopiero 4 lata ;)
    Pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 latka to się dopiero zaczynają najlepsze teksty :) Również pozdrawiam :)

      Usuń
  30. Szkoda że my dorośli tracimy wiele z dziecka. Fałszywy obraz świata narzuca nam określone normy i role.

    codziennik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Każdy od czegoś zaczynał :D I dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam tato!
    Fajnie tego bloga piszesz, zostanę na dłużej i poczytam a potem coś skrobnę byś wiedział, że do końca doczytałam :) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję :) Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz na dłużej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzieci świetni obserwatorzy! Też się przyłączę do tej tezy, dzieci uczą się po poprzez m.in naśladownictwo - przez co dostarczają Nam wielu powodów do uśmiechu.

    Ps. Też zagoszczę tu na dłużej. Dziękuję za dostarczenie mi powodu do uśmiechu - miło się Ciebie czyta. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam i dziękuję :) Mam nadzieję, że mojej córce życie zawsze będzie dostarczać więcej powodów do uśmiechu niż do zmartwień, wtedy i ja będę mieć powód do radosci:) O czym pewnie czasem napiszę :)

      Usuń
  35. uśmiałam się :)
    Piotłuś nie ma pały ... dzieciaczki są kochane
    a Ty fajnie o tym piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Śmiech to najlepsza odp. na rzeczywistość :)

      Usuń
  36. Babcia Wisia mówiła też, że tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzili. Ci i tamci i jeszcze Ten z piętra wyżej. A Dziecięcia sprawdziany notują;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dobre. To ostatnie zdanie. Dzięki za wizytę, będę tu zaglądać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zapraszam częściej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń