Były zięć, a drugi mąż mojej córki

Przecież wszyscy wiedzą, że na świecie nie ma równości, po cholerę więc o tym pisać? Są równi, równiejsi, a nawet tacy, do których nie sposób przyrównać nikogo innego. Pomimo że ci ostatni wydają się nieosiągalni, muszą mieć osiągalny punkt odniesienia, zgodnie zresztą ze słowami Pratchetta, który ujął to jednym zdaniem: "Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by okazywać im, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi".

Jeśli spełniłyby się słowa Nietzschego i naszą planetę zamieszkiwałby nadczłowiek, to byłby on na swój sposób niedoskonały i zarazem nieszczęśliwy; nie miałby bowiem komu prezentować swych nadludzkich cech. Tylko nierówność pozwala zauważyć różnicę, i tylko ta różnica w pełni pokazuje panującą nierównowagę. A człowiek prześciga się w jej podkreślaniu wedle znanej wszystkim reguły: im wyżej siedzisz, tym mniej osób ma szansę cię obsrać, a jeśli do tego dojdzie, nie licz, że ktoś się przy tobie zatrzyma.

Ludzie nie są skorzy do ujmowania się za innych. Chyba że chodzi o emocje i byłą żonę.
- Nic nie rozumiem, co do mnie mówisz - nabijał się któryś raz z mojej córki przedszkolny huncwot.
- To umyj sobie uszy - odpowiedziała w końcu córka.
- A ty sobie umyj... pupę - błysnął dowcipem jak syn selera i kapusty.
Słyszący tę rozmowę Szymon, drugi mąż mojej córki, czyli prawie rodzina, za którego wyszła kiedyś na spacerze, lecz po chwili zmieniła zdanie, zwrócił się do kolegi-huncwota: "E, nie mów tak do mojej koleżanki!"
I huncwot nie mówił.
Po tym incydencie córka zaprosiła Szymona na urodziny. "Może powiesz też innych chłopcom, żeby Szymon miał się z kim bawić, a nie tylko z samymi dziewczynkami" - zasugerowała mama. "E-e" - pokręciła głową córka.
I Szymon zrozumiał, że wdzięczność jedno ma tylko imię. Jego.

61 komentarzy:

  1. no czyli nawet tutaj już widać "dawcę" i "biorcę " :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I jasne kto rozdaje karty w tym związku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne jest to, kto trzyma asa w rękawie ;)

      Usuń
  3. Hierarchia musi być.
    Jednego Ci zazdroszczę... obfitości zięciów. Moje Pierworodne Szczęście w przedszkolu miała kilku, a teraz (ma już 26 lat), jakoś wybrzydza. Co się przyzwyczaję do tego, że ktoś obcy kręci mi się wokół mojej córki to okazuje się,że nie spełnia jej oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, a mówią, że podświadomie kobiety wybierają podobnych partnerów do swoich ojców - i dumam teraz, jak się to ma do tego co napisałeś ;)

      Usuń
    2. Prawdopodobnie żaden mi nie dorównuje /śmiech /.

      Usuń
    3. I tej wersji będę się trzymał, bo nic tak nie podbudowuje ego, jak opinia o swej wyjątkowości.

      Usuń
    4. Ma się tę przewagę nad nimi.

      Ale wiesz, do czasu.

      :)))

      Usuń
    5. Pozwól mi się jeszcze jakiś czas połudzić. Moje dziewczę jest znacznie starsze od Twojego, wiec już niedługo i zostanę sprowadzony na ziemię:-)

      Usuń
  4. mój na razie jedną sobie upodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być początek wielkiej miłości :)

      Usuń
  5. Śmiem twierdzić, ze i dla drugie męża wynikają z tego układu same korzyści. Do wyboru do koloru ;)
    p.s. Na powodzenie tego związku jest jeden test. Przypatrz się mu, czy tak wyglądałeś w młodości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi mąż został przeniesiony do innej grupy, więc w skali dorosłych to tak, jakby go wzieli do woja :)
      Czy niby podobny? Zięć? Ni w ząb! :)

      Usuń
  6. Witaj Tato. Miło spotkać kolejnego Tatę na forach. Chociaż różni nas jedno pokolenie, to relacja tata - dziecko jest wciąż ta sama.
    Pozdrawiam
    Tatul

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, aby było to jedno pokolenia za daleko :)
      Też się cieszę, gdy odkryję kolejnego - choć zdarza mi się to coraz rzadziej :)

      Usuń
  7. Zapraszam do spis-blog spisu wszystkich blogów

    http://spis-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Od razu widać kto jest kim:-)

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wszyscy w przyrodzie powinni być na swoim miejscu - zawsze;)

      Ps: Tęskniłam również za nowymi postami tutaj...
      Fajnie, że powróciłeś;)

      Usuń
    2. Dziękuję :)
      Tak naprawdę nigdzie nie wychodziłem, no, może na chwilę :)

      Usuń
  9. W zięciach możesz już przebierać :) Ciekawe jak to będzie, gdy córka dorośnie. Podobno dla każdego ojca to dość trudny moment, gdy nagle koło jego córki kręci się obcy facet :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Odkąd urodziła się córka, zbieram co większe kamienie pod budowę wieży, ale że roztrzepany jestem strasznie, to połowę gdzieś zgubiłem, więc nie wiem, jak to będzie, chyba nie zdążę ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, lepiej dla córki, żebyś nie zdążył :D

      Usuń
  11. Podoba mi się ten cytat z Pratchetta, gdybym wiedziała, że takie mądre rzeczy prawi, może już wcześniej byłoby mi z nim po drodze :). Twoje wpisy zresztą również mi się podobają, więc na pewno będę tu zaglądać i śledzić poczynania byłych, teraźniejszych i przyszłych zięciów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyna ma jasno sprecyzowane własne zdanie. Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podoba - ale staram się jej tego nie mówić każdego dnia :)

      Usuń
    2. A to czemu? Być córeczką akceptowaną i docenianą przez tatusia, to bezcenny skarb na całe życie :)

      Usuń
    3. Ale tak żeby nie zepsuć :) Z umiarem ;)

      Usuń
  13. Podoba mi się to co piszesz i jak piszesz.
    Pozdrowienia tato!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki - najlepiej pisze się po czymś naprawdę dobrym, do jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja będąc w przedszkolu miałam bardziej drapieżną taktykę "na męża". Otóż polowałam tygodniami na potencjalną ofiarę, obserwując ukradkiem, pomagając w literkach i szlaczkach (byłam w tym najlepsza w grupie!), śląc powłóczyste spojrzenia, lekkie uśmiechy, które stopniowo odwzajemniano. Następnie bez uprzedzenia obwieszczałam gromkim głosem do mamy, która po mnie przyszła i wobec innych mam oraz reszty przedszkolaków - Mamo, przedstawiam Ci mojego chłopaka! :) Na co ofiara w jednej sekundzie i w obliczu tego faktu nadymała się i czerwieniła niebezpiecznie na twarzy, grożąc natychmiastową eksplozją i zaczynała krzyczeć histerycznie, rozsiewając przerażone spojrzenia w panicznym popłochu:- Nieee!!! To nieprawda, ona nie jest moją dziewczyną! Cóż, i dla mnie, i pewnie dla niego rozgrywała się malutka tragedia (choć ja się nie poddawałam, jak to mówią "tego kwiatu pół światu" i "nie ten, to inny"), ale mamy były rozbawione przez resztę dnia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, to była trochę strategia natychmiastowej zapłaty (za pomoc w literkach i szlaczkach)- nie dziwi mnie zatem :), że część młodzieńców słysząc "chłopak" wpadała w szał. Już wtedy bowiem pojawiają się u płci męskiej pierwsze symptomy unikania odpowiedzialności ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Owszem (pojawia się i od tego momentu nieprzerwanie ewoluuje), mam już teraz tę świadomość... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  19. Ale tam zabójcze riposty macie!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  20. Tytuł mnie powalił.Młodsza (15 letnia córka) właśnie od 2 miesięcy ma chłopaka -Sołtys przyjął to nad wyraz spokojnie:) Zastanawiam się dlaczego?Może ufa,że młodsza pójdzie w ślady starszej i wybierze dobrze;)
    Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze boisz się tego co nieznane, co innego gdy już raz tego doświadczyłaś. Swoją drogą dla każdego taty moment, w którym nieuchronnie zdaje sobie sprawę, że ta mała dziewczynka dorosła, musi być trudny :)

      Usuń
  21. Oj te córeczki...fajne są i tyle. Ale to po fajnych tatusiach oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy ten zeszyt rozterek..no i zdjęcia!!!B&W uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję, zapraszam więc częściej do czytania i oglądania :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem, Mon Papa, człowiekiem bardzo rodzinnym, jednakże zdecydowanie od zięciów wolę... szwagrów. Pokrewieństwo dusz?! Dzięki za odwiedziny w mych skromnych progach.
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwagier to jednak inny wymiar komunikacji, tak to nazwę, i trochę inna nić porozumienia, ze szwagrem w końcu zawsze trzeba się napić :) Również dziękuję za odwiedziny :) Serdeczności :)

      Usuń
  25. Świat dzieci jest taki prosty, bez ceregieli i ceremonii ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bardzo szybko się komplikuje, z każdym dniem rzekłbym :)

      Usuń
  26. Heh, to oczywiste, że równość to kpina :) Zwykło się mawiać, że każdy przychodzi na swiat z czystą kartą, więc szanse mamy identyczne i równe. To nonsens. Bo wystarczy porownać dziecię urodziwe i nie, dziecinkę z rodziny dobrze uposażonej i takiej, w której się nie przelewa. Cenzus majątkowy - nie mówiąc już o uniwersalnej lokacie kapitału, jakim jest atrakcyjność fizyczna ;) - przesądza o tym, jaki los/życie będzie mieć konkretny osobnik :)

    W świecie dzieci prawidłowość tak jest nadzwyczaj jaskrawa: berbecie potrafią błyskawicznie dostrzec atuty i mankamenty oraz z mniejszą dyplomacją, niż starzy, wytykać je lub wartościować.
    Córa fajna :) Dużo zdrówka dla Niej samej, Jej Taty i Mamci :)
    Pozdrawiam,
    Magdalena

    p.s. a co do nietzscheańskiego nadczłowieka - fajnie byłoby nim być, jednakże pod warunkiem, że mniej doskonała reszta zwykłych ludzi uwielbiałaby go, zamiast nienawidzić za wyższość ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. :)... Fajna ta Twoja mała :D... :).

    OdpowiedzUsuń
  28. Nienawidziliby go, bo jadłby słodkie winogrona, które dla reszty byłby kwaśne, tak przynajmniej by sobie to tłumaczyli :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ha! Czyli jednak były zięć dobrym byłby mężem, gdyby nadal nim był! a i córa jaki ma szacunek dla byłych :). Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacunek dla byłych. Też to w niej podziwiam :)

      Usuń
  30. :))) uśmiechnęłam się czytając ten tekst, bo już widzę swoją córkę i to co się będzie działo ... ;)
    fakt szacunek jest najważniejszy

    OdpowiedzUsuń