Bumerang

Wypowiedziane zdania wracają jak bumerang. Idę na plac zabaw. Córka moja ujeżdża huśtawkę od dłuższej chwili, poza tym niby nic się nie dzieje, trochę nudno. Ale pod nogą uśmiecha się do mnie kamyczek. Podniosłem go i sru poleciał w krzaki. Nagle ujeżdżanie huśtawy ustało, muchy zawisły jak harriery, pies przestał lać pod drzewem. Aha, będzie komentarz. - Tatusiu, nie rzucaj kamyczkami. - Dlaczego?... (po co ja zadałem to pytanie...) - Bo to nie jest zabawa.

Generalnie to moja córka nie jada zbyt dużo. - Słonko, jak było w przedszkolu? Cisza. - Bawiłaś się ładnie? - Tak. - A zjadłaś grzecznie obiadek? Cisza. - A jaka dziś była zupka? Cisza. - Był w ogóle jakiś obiadek w przedszkolu? - Tato, nie chcę o tym rozmawiać.

Córka może i nie je, ale liczy na paluszkach do pięciu. Pomagam je zatem liczyć dalej. - Sze... - Sześć. - Sie... - Siedem. - O... - Ożesznaście.

2 komentarze: