Pure z ziemniaka

Człowiek przychodzi, i po jakimś czasie odchodzi. I co? I pomiędzy pojawieniem się a zniknięciem nie bardzo wiadomo co jest, a właściwie kto. Prędzej znajdziemy odpowiedź, wokół czego się kręci. "Dotarło do mnie, że mój plan d*pczenia był do d*py" - powiedziała kiedyś serialowa Carrie Bradshaw; to równie intelektualne co dodawany przez nią wielokropek po słowie "love". Kim naprawdę jesteśmy i dokąd zmierzamy? Lepiej nie pytać. "Le­piej żeby mnie niena­widzi­li ta­kiego, ja­kim jes­tem, niż kocha­li ko­goś, kim nig­dy nie będę" - rzucił kiedyś Kurt Cobain. I coś w tym jest.

Każdy nosi jakąś maskę i niemal każdy chciałby to ukryć. Co noc obok okularów, peruki, sztucznej inteligencji, dziury w skarpetce, sumienia, które poszło na allegro i zapleśniałego serka w lodówce zdejmujemy z siebie kogoś, kim nie jesteśmy. Jak się jednak okazuje maski rozsypują się szybciej niż myślimy; w dodatku znienacka. - Mamusiu - zaczęła niewinnie córka - zrobimy sobie jutro piknik? - Tak, i zjemy ciebie - zażartowała mama. - Wcale nie, zjemy tatusia, czyli ziemniaczka.

Kiedy odsłonimy twarz, przykrycie jej kolejny raz bywa trudne, a wręcz niemożliwe. Nasze prawdziwe oblicze staje się nową maską, której nie da się już zdjąć. - Tatusiu, co robisz? - A muszę sobie coś zapisać. - Że jesteś ziemniaczkiem?

20 komentarzy:

  1. "Nie jesteś tym, kim jesteś, jesteś tym, za kogo mają cię inni. Fishizm." no cóż...jesteś ziemniakiem ;)...

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak wyszło... na jaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, no lepiej być ziemniakiem niż ...innym warzywem :) moja blogowa psiapsiółka Amolko zawsze powtarza, " że jest uczulona na buraki" ;)

      Usuń
    2. Buraki mają zupełnie inne maski ;)

      Usuń
    3. a nie przyglądam się im nigdy z bliska, podobnie jak Amolko mam alergię :)

      Usuń
  3. Ziemniak nie jest taki zły, kartofel to co innego;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. I tu masz rację w 100%, kartofla nie zniesę, na południu Polski zwłaszcza! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem z południa;-)
    No i powiem Ci na ucho że znam tu paru takich kartofli ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe, może przyjezdni lub farbowani ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gorzej to mogą być już tylko mundurowe kartofle ;) Ale na nich też jest sposobów wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty chyba coś o mnie za dużo wiesz, 10 lat nosiłam mundur;-)
    Ale mam nadzieję że nie kartofla;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ups... A właściwie nie. Przecież do mundurków nic nie mam :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. dobra, jak chcesz powspominać czasy prl-u to zajrzyj do Kurnika!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezuuu, dobrze, że nie buraczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze, bo musiałbym zmienić kolor na buraczkowy :)

      Usuń
  12. Lepiej być ziemniakiem niż Frytką :D

    OdpowiedzUsuń
  13. z tego względu, że często przeglądamy Twoje wpisy na blogu, a szczególnie mój małżonek :) nominowaliśmy Cię do Liebster Blog Award :) http://www.naszadrogado.pl/2014/03/nominacja-do-liebster-blog-award-nasz-1.html

    OdpowiedzUsuń