Krok po północy

Krok po północy, z początku niepewny, potem następny, i kolejny. Każdy z nich po wielokroć odbity od ścian kamienic. Ile kroków dzieli mnie od skuchy: trzy, dziesięć, może milion? Taka zagadka. Gorączka sobotniej nocy, a w tle pytania podążają krok w krok, krok za krokiem, to szybciej, to wolniej, trochę wężykiem, trochę w zygzak, jakby w oczekiwaniu na potknięcie, bezwładny upadek. Czy ważne jest, którędy pójdę: bulwarem, deptakiem, może ruchliwą ulicą?

Nocny spacer po mieście, to się nie zdarza często. Neony, lans bijący zza szyb, i to uczucie obcości. Nie odróżnisz postaci z zewnątrz; w każdej z knajp ktoś pokazuje nową twarz: z owcy wyłazi bies, leming staje się mędrcem, a mysz zmienia się w gwiazdę. To jest ten czas, w którym każda rzecz jest prawdą. Chocholi taniec o północy, potem tylko spowiedź do rana i ta świadomość jutra jak paw na lśniących włosach. To jest ta noc, w której może zdarzyć się wszystko, ale zwykle dzieje się to samo.

Księżyc łypie cynicznym okiem, oświetla drogę. Pierwszy krok po północy, potem następny, coraz pewniejszy, a z każdym z nich oddalam się od świateł miasta. Wąska alejka prowadzi do celu. Kiedy już zamknę oczy, przypomną mi się słowa. Słowa magiczne.
- Dlaczego masz takie brudne paznokcie, córeczko?
- Bo w przedszkolu robiłyśmy z Gabrysią tajemną miksturę. Dodałyśmy sypiaste takie, pastele, i ostrugałki, później woskowe, a na końcu wodę, potem mieszałyśmy.
- I co?
- I mieszałyśmy. A jak zaczęło wyglądać jak kupa, to wyrzuciłyśmy.

Minuty, sekundy, tyle dzieli mnie od zaśnięcia. Tym razem obyło się bez skuchy.

44 komentarze:

  1. W dzieciach odbija się świat dorosłych. Tylko taki bardziej szczery...
    Moja pięcioletnia chrześnica powiedziała do rodziców - dzisiaj odwiedzi mnie Alicja. To moja najlepsza przyjaciółka. Weźcie się POSTARAJCIE, żeby wszystko dobrze wypadło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rzeczywiście w dzieciach odbija się świat dorosłych, to akurat w tym wypadku nieświadomie. Czasem wybieramy złą drogę, wypijamy nie tę miksturę co trzeba... Nikt jednak nie jest doskonały i takie rzeczy się zdarzają, następny krok nadal zależy od nas.

      Usuń
    2. ojejuuuu jejuuuuu jaka tu mądrość wypłynęła z pod Twojej klawiatury....jestem pod wrażeniem ;))))aż mnie zatkało i nie wiem co napisać....aż sobie pójdę pomalować paznokcie mam nowy kolor i mam nadziej, ze kupa mi nie wyjdzie ;)

      Usuń
    3. Idź, idź, a uważaj, coby Ci nie odprysło ;))))

      Usuń
    4. no właśnie, właśnie !!!!!!!;)

      Usuń
  2. "To jest ta noc, w której może zdarzyć się wszystko, ale zwykle dzieje się to samo." :)

    Miszczu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi jak przedszkolne "Kuchenne rewolucje" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej miksturze rzeczywiście musiała być magia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Imprezy tak się właśnie kończą, dobrze, że można sobie przypomnieć i wrócić

    po zawrót głowy, znaczy kupy

    co za shit

    namieszały, namieszały i wyrzuciły

    powiedz córce, że zawsze można dolać czegoś z bąbelkami, wtedy może posłużyć za odrdzewiacz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrdzewiacz się w domu nie uchowa: tata wypije każdą ilość ;)

      Usuń
    2. daj dzieku trochę radości z domwym shitem :)

      Usuń
  6. Jeny jakie połączenie tekstów :)
    najpierw tajemnicza magiczna noc
    a potem (no może też magiczna) mikstura....jednak o konsystencji kupy.
    Czuję się jakbym wyszła z sauny i wskoczyła pod lodowaty prysznic :))))
    Ostrugałki.....pokochałam to słowo, świetnie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i jak w Kopciuszku, w pewnym momencie magia przestaje działać :)

      Usuń
  7. Czyli oboje dobrze się bawiliscie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja średnio, za to moja córa: przednio ;)

      Usuń
  8. Ty to masz nieźle;)... :D... No..

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne połączenie dorosłości z dziecięcą niewinnością.

    OdpowiedzUsuń
  10. podoba mi się bies :)
    kz

    OdpowiedzUsuń
  11. ...koniec najlepszy, he he he...

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby tajemnica jak najrzadziej okazywała się ... kupą

    OdpowiedzUsuń
  13. PRZEDSEN to taki bardzo niebezpieczny wyłom w CZASIE, w którym pojawiają sie najmniej oczekiwane, wybijające z objęc Morfeusza, obrazy i przypomnienia. Dobrze, że nie wywołały skuchy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może dziwnie brzmi, ale przedsen otwiera oczy na wiele rzeczy ;)))

      Usuń
  14. Czyli sama ciemność... i noc... i niewiadoma... i KUPA

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawy blog, czytam, czytam i naczytać się nie umiem.
    pozdrawiam

    ps.: tak! tata musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam częściej :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Uwielbiam błogość przed zaśnięciem nawet bardziej niż sen, mimo że stan nie do końca rzeczywisty czasem otwiera oczy na rzeczywistość. Wraz z zamknięciem oczu , otwierają się wspomnienia z całego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu znowu sedno sprawy: otwiera oczy :) Też tak uważam :) Dokładnie :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  17. Następczyni Gesler chyba rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewolucja mojej córki na pewno skończyłaby się wielką rozwałką ;)))

      Usuń
  18. Ja mieszałam wszystko w łazience. Szampony mydla płyny... A jak zaczynało wyglądać jak kupa to wylewalam do zlewu;) a mamie mówiłam, ze to nie ja...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moja córka po kimś to ma. Nie przymierzając, po tacie ;)))

      Usuń
  19. zastanawiam się jak ten sławny blogujący tata trafił na mojego bloga.. bardzo miłe wyróżnienie.. :) dzięki za odwiedziny, a ja TU zostanę i poczytam..

    OdpowiedzUsuń
  20. Pan Kazimierz spod monopolowego to jest sławny; to nic, że tylko lokalnie, ale jednak :) Również dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń